Jakie prawa ma autor posta na Facebooku?

Joanna jest terapeutą. Konsultuje i prowadzi szkolenia także on-line. Od kilku miesięcy z powodzeniem rozwija swój profil na Facebooku. Dzieli się wartościowymi treściami, które docierają do coraz szerszego grona odbiorców. Jednocześnie daje się poznać jako ekspert i konsekwentnie zwiększa swoje zasięgi. Joanna regularnie nagrywa live’y oraz zamieszcza posty ze stworzonymi przez siebie grafikami. Jeden z postów, poruszający trudny i ważny temat, cieszy się wyjątkowo dużym zainteresowaniem.

Autor posta na Facebooku jest jego twórcą i ma pełnię praw autorskich

Wśród osób, które zainteresowały się tekstem i grafiką stworzonymi przez Joannę znalazły się:

  1. Pani Asia, która kliknęła lubię to i zamieściła komentarz pod postem,
  2. Pani Basia, która kliknęła udostępnij,
  3. Pan Cezary, który skopiował tekst i wkleił go na swoją tablicę bez wskazania autora,
  4. Pani Danusia, która skopiowała tekst i wkleiła go na swoją stronę zamieniając oryginalną grafikę na własną,
  5. Pan Edward, który skopiował tekst i wkleił go na swoją stronę podpisując „Autor anonimowy”,
  6. Pani Franciszka, która skopiowała tekst i wkleiła go na swoją stronę podpisując „Znalezione w Internecie”.

Bez wątpienia wszystkie wymienione osoby przyczyniły się do tego, że treści, którymi chciała się podzielić Joanna dotarły do naprawdę dużej grupy odbiorców.

Jednak, czy wszyscy działali zgodnie z prawem?

Już następnego dnia po publikacji posta Joanna z zaskoczeniem stwierdziła, że zaczął on żyć w sieci własnym życiem. W ciągu kilkunastu godzin z zaangażowanego twórcy stała się autorem anonimowym. Joanna ma świadomość, że istnieje coś takiego, jak prawa autorskie i że jej prawa zostały naruszone. Grzecznie, aczkolwiek stanowczo, zwraca się do osób publikujących efekt jej pracy bez jej wiedzy i zgody, prosząc jedynie o wskazanie autora. I chyba największym zaskoczeniem jest to, że wiele z tych osób całkowicie ignoruje te jej prośby, lekceważąc wysiłek, jaki włożyła w stworzenie swojego utworu.

W tym przypadku nie ma bowiem żadnych wątpliwości, że tekst i grafika stworzone przez Joannę stanowiły utwór w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Kiedy wpis na Facebooku to utwór?

Zgodnie ze wskazanym przepisem:

Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

Co to oznacza w praktyce?

Po pierwsze, że prawo autorskie przysługuje nam do tych efektów naszej działalności (tekstów, filmów, zdjęć itp.), które mogą zostać uznane za utwory.

Po drugie, że za utwór może zostać uznane wszystko to, co:

  1. zostało w jakikolwiek sposób utrwalone,
  2. jest twórcze i oryginalne,
  3. ma indywidualny, niepowtarzalny charakter.

Jak to się ma do wpisów na Facebooku?

W dużym uproszczeniu – jeżeli stworzysz post, w którym poinformujesz o otwarciu nowej galerii handlowej, to niewiele ma on wspólnego z oryginalnością.

Jeżeli jednak we wpisie dzielisz się swoimi refleksjami, opisujesz jakiś problem z określonego punktu widzenia, a przy tym zamieszczasz samodzielnie stworzoną grafikę, to z pewnością tworzysz coś nowego, niepowtarzalnego i twórczego.

Jakie prawa przysługują twórcy utworu?

W zdecydowanej większości przypadków da się bez problemu ocenić czy dany post albo grafika mogą zostać uznane za utwór. Jeżeli odpowiedź jest twierdząca – osoba, który dany post czy grafikę stworzyła (twórca) ma określone prawa, tzw. prawa autorskie.

Twórcy utworu przysługują:

  1. autorskie prawa osobiste, a więc na przykład prawo oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo czy prawo do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
  2. autorskie prawa majątkowe, a więc prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Autorskie prawa osobiste są niezbywalne – twórca utworu pozostaje nim na zawsze.

Autorskie prawa majątkowe mogą być zbywane lub udostępniane w oparciu o umowę licencyjną. Twórca może samodzielnie i swobodnie dysponować swoimi autorskimi prawami majątkowymi. Ważne też, aby robił to świadomie.

Jak kwestie praw autorskich reguluje regulamin Facebooka?

Zakładając konto na Facebooku akceptujesz jego regulamin. Regulamin to umowa, a kliknięcie odpowiedniego przycisku skutkuje jej zawarciem. Oczywiście, nie muszę przypominać, że warto czytać umowy, które się zawiera 😊

Jak reguluje kwestie praw autorskich umowa, którą zawarliśmy z Facebookiem?

W Regulaminie Facebooka czytamy:

Użytkownik posiada prawa własności intelektualnej (prawa autorskie lub znaki towarowe) do wszelkich treści, które tworzy lub udostępnia na Facebooku lub w innych Produktach Facebooka, z których korzysta. Żaden zapis niniejszego Regulaminu nie pozbawia użytkownika praw do jego własnych treści. Użytkownik może udostępniać swoje treści dowolnej osobie i w dowolnym momencie.

Jednakże abyśmy mogli świadczyć nasze usługi, potrzebujemy od użytkownika określonych pozwoleń prawnych ( dalej jako „licencja”) na korzystanie z tych treści. Służy to wyłącznie świadczeniu i ulepszaniu naszych Produktów i usług zgodnie z opisem w sekcji 1 powyżej.

Szczególnie w przypadku udostępniania, publikacji lub przesyłania treści objętych prawami własności intelektualnej w naszych Produktach lub w powiązaniu z nimi użytkownik udziela nam licencji niewyłącznej, zbywalnej, obejmującej prawo do udzielania sublicencji, bezpłatnej i globalnej do korzystania, wykorzystywania, dystrybuowania, modyfikowania, uruchamiania, kopiowania, publicznego odtwarzania lub wyświetlania, tłumaczenia jego treści i tworzenia na ich podstawie utworów pochodnych (zgodnie z wybranymi przez użytkownika ustawieniami prywatności i aplikacji). Oznacza to na przykład, że udostępniając zdjęcie na Facebooku, użytkownik udziela nam zgody na przechowywanie, kopiowanie i udostępnianie go innym użytkownikom (w tym przypadku też zgodnie z ustawieniami swojego konta), np. dostawcom usług obsługującym nasz serwis lub inne produkty Facebooka, z których użytkownik korzysta. Licencja wygaśnie w momencie usunięcia treści użytkownika z naszych systemów. (…)

Po usunięciu treści nie będą już widoczne dla innych użytkowników, jednakże mogą nadal być obecne w innym miejscu w naszych systemach, w przypadku gdy:

 (…) treści użytkownika zostały wykorzystane przez inne osoby zgodnie z licencją i osoby te ich nie usunęły (w którym to przypadku licencja obowiązuje do momentu usunięcia treści);

I znowu w dużym skrócie – jeżeli zamieszczasz na swoim profilu albo na swojej stronie tekst, zdjęcie, grafikę itp. to automatycznie udzielasz Facebookowi licencji do korzystania, wykorzystywania, dystrybuowania, modyfikowania, uruchamiania, kopiowania, publicznego odtwarzania lub wyświetlania, tłumaczenia jego treści i tworzenia na ich podstawie utworów pochodnych.

Dodatkowo Facebook ma prawo udzielania sublicencji, może więc na przykład zezwalać swoim użytkownikom na korzystanie z funkcji udostępniania Twoich materiałów na ich profilach.

Wszystko dzieje się w oparciu o Twoje ustawienia prywatności – jeżeli dany post oznaczasz jako publiczny zakres udzielonej przez Ciebie licencji jest najszerszy.

Musisz pamiętać, że niezależnie od udzielonej Facebookowi licencji, cały czas to Ty jesteś twórcą i Tobie przysługują prawa autorskie. Co do zasady, każdy, kto chciałby wykorzystać Twój utwór inaczej niż w oparciu o licencję Facebooka, musi poprosić Cię o zgodę.

Jak korzystać z cudzych treści na Facebooku?

Wróćmy teraz do historii Joanny i osób, które puściły opublikowane przez nią treści w świat. Nie ulega wątpliwości, że zarówno Pani Asia, jak i Pani Basia postąpiły zgodnie z prawem. Skorzystały z możliwości udostępnionych przez Facebooka, w oparciu o jego regulamin. Jeżeli udostępniamy post na swojej tablicy klikając odpowiedni przycisk nie ingerujemy w jego integralność. Ponadto każdy czytający ten post ma możliwość sprawdzenia, kto jest jego autorem i gdzie został pierwotnie zamieszczony. Prawa autorskie twórcy nie zostają naruszone.

Osoby, które skopiowały tekst i wkleiły na swoją tablicę nie działały w oparciu o licencję, jakiej udziela im Facebook. W związku z tym, powinny najpierw poprosić autora posta o zgodę. O kwestiach przenoszenia praw autorskich ora udzielania licencji pisałam tutaj

Ewentualnie mogły skorzystać z tzw. prawa cytatu.

Zgodnie z art. 29 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Zgodnie z powyższym przepisem, możesz przytaczać w swoich utworach części lub całości innych utworów, jeżeli jest to uzasadnione celami cytatu, takimi jak: wyjaśnienie, polemika, analiza krytyczna, naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Jeżeli chcesz wykorzystać w swoim wpisie fragment (albo nawet całość) innego wpisu, musisz pamiętać o kilku ważnych zasadach.

  1. Cytowany tekst należy wyraźnie wskazać – najczęściej używa się kursywy albo cudzysłowu.
  2. Cytowanie musi być uzasadnione – w naszym tekście musimy cytowany fragment wyjaśnić, polemizować z nim, analizować go itp., nie możemy zrobić Ctr+C Ctrl+V bez żadnego komentarza.
  3. Bezwzględnie należy wskazać twórcę cytowanego utworu – tak wyczerpująco, jak to możliwe (imię, nazwisko, nazwa profilu lub fanpage). Wskazane jest ponadto oznaczenie autora cytowanego postu, tak aby łatwo było do niego trafić.
Treści, które ktoś zamieścił na Facebooku możesz przekazać dalej legalnie

Co może zrobić twórca posta, żeby zabezpieczyć swoje treści przed bezprawnym wykorzystaniem?

Z prawami autorskimi jest tak, że przysługują one twórcy od momentu stworzenia utworu – w tym przypadku posta na Facebooku. Nie ma konieczności zastrzegania swoich praw tworząc jakieś specjalne klauzule, znaki wodne itp. Niemniej jednak takie działanie czasami może okazać się sensowne – w szczególności jeżeli trafimy na mało zorientowanego w prawie odbiorcę.

Jeżeli jednak ktoś chce z premedytacją wykorzystać napisany przez Ciebie tekst czy stworzoną przez Ciebie grafikę to w zasadzie nie masz możliwości, żeby go przed tym powstrzymać. Jeżeli piszesz książkę czy nagrywasz film jest podobnie – nie jesteś w stanie stworzyć takich zabezpieczeń, żeby nie dało się ich na przykład skopiować i upublicznić.   

Warto zatem śledzić – w miarę możliwości – jak stworzone przez Ciebie treści się rozprzestrzeniają. Jeżeli stwierdzisz, że ktoś wykorzystuje je w sposób sprzeczny z prawem, na przykład nie wskazując autora, to wówczas możliwości działania masz już znacznie więcej.

Co grozi za naruszenie praw autorskich?

Pierwszym krokiem powinno być zgłoszenie naruszenia za pośrednictwem formularza dostępnego na stronach Facebooka

Twórca posta może też występować w stosunku do osoby, która naruszyła jego prawa z konkretnymi roszczeniami.

Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania. Jeżeli doszło już do naruszenia tych praw, twórca może żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia, doprowadziła do usunięcia jego skutków, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie. Jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.

Twórca którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:

  1. zaniechania naruszania jego praw;
  2. usunięcia skutków naruszenia;
  3. naprawienia wyrządzonej szkody:
  4. wydania uzyskanych korzyści.
Jeżeli Twoje prawa autorskie zostały naruszone walcz o nie

Dodatkowo naruszenie praw autorskich wiąże się odpowiedzialnością na gruncie prawa karnego. Zgodnie z art. 115 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.

Ten tekst, chociaż bez wątpienia bardzo ważny i potrzebny, miał powstać znacznie później. Jego publikację przyspieszyło samo życie. Historia opisana na wstępie zdarzyła się naprawdę (oczywiście dane identyfikacyjne zostały zmienione). Pierwsze spotkanie mojej bohaterki z prawami autorskimi na Facebooku było niespodziewane i brutalne. Dlatego to ona wyszła z inicjatywą stworzenia mini-poradnika dla innych internetowych twórców, a przy okazji dla tych, którzy na różne sposoby chcą skorzystać z treści, które znajdują w sieci.

Cieszę się, że mogłam pomóc i mam nadzieję, że przynajmniej jeden twórca nie będzie musiał dzięki nam doświadczyć tego, co było udziałem Joanny.

Jeśli nie chcesz przegapić nowych tekstów śledź mój profil na FB i zaproś mnie do swojej sieci na LinkedIn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *